To tatuaż czy biżuteria?

To tatuaż czy biżuteria? To pytanie nasuwa mi się za każdym razem kiedy widzę kobiety ze złotymi łańcuszkami na rękach, nogach i innych różnych częściach ciała. Z daleka bardzo trudno jest dostrzec, czym jest błyszczące drobinki na ciele. Z bliska również widok takich ozdób jest bardzo oryginalny, kreatywny i zaciekawiający. Tak naprawdę patent sam w sobie jest niezwykle prosty. Są to złote, czarne czy srebrne ozdobne paski zrobione w formie zmywalnego tatuażu, który wystarczy po prostu nanieść na skórę zgodnie z instrukcją. Ogromnym atutem tego rodzaju biżuterii jest to, że sposób jej noszenia jest nieograniczony. Kobieta sama ma prawo zdecydować, czy dany tatuaż posłuży jej jako bransoletka, pierścionek czy łańcuszek. Poza tym jest też dowolność w miejscu w jakim go umieści. Może to być zarówno palec, ręka, noga czy szyja, ale też obojczyk, plecy czy brzuch. Łącząc kolory i wzory, można bawić się i codziennie wyglądać inaczej. Kolejnym wielkim atutem tatuaży imitujących biżuterię jest ich cena. Wydając niewiele, możemy mieć nie jeden taki tatuaż, ale całą paletę różnorodnej wielkości, kolorów i wzorów. Takie tatuaże są wspaniałą opcją dla małych dziewczynek, które jak wiadomo uwielbiają wszystko co się świeci. A że nie uczulają i co ważniejsze nie sposób zgubić takiej biżuterii, są w pełni możliwe do korzystania przez najmłodszych. Zamiast wydawać pieniądze na kolejne zgubione pierścionki dla naszych pociech można kupić błyszczące tatuaże i udekorować zarówno siebie jak i swoją pociechę.